31 przypadków brzmi uspokajająco na tle 373 w Anglii. Różnica w tym, że w Polsce zrobiono 2 tys. testów, a w UK – ponad 26 tysięcy. W Polsce tymczasem robi się ok. 400 badań dziennie, a służby zniechęcają chorych do testów. W praktyce opisał to wójt, którego syn spełniał wszystkie kryteria.